April 14th, 2020

Юлиан Тувим. Пустая квартира.

Юлиан Тувим.
Пустая квартира
Никогда не оставляйте свою квартиру одну. Не потому что её
могут ограбить. По совершенно другому, мало известному поводу.
Ничто не опишет стылый и окоченелый траур квартиры,
когда нас нет дома.
Маятник, дирижёр пустоты, колеблется шестьдесят раз в
минуту рухнуть ли ему со стены в пропасть недвижимого
времени или ещё продержаться.
Мебель замалчивает самые злые сплетни о нас. Иногда
вздохнёт, скрипнет и снова тишина.
Я думаю, что во время нашего отсутствия кто-нибудь
пользуется квартирой как гостиницей. Мне представляется, что
там происходят жутчайшие оргии не отражаемых зеркалами
событий, которые, когда живём и бываем дома, мы называем :
Нет, Никакие, Никого, Не было.
Чехлы и покрывала летают как на спиритическом сеансе. В лучшем случае
они в бегах. Стекло в буфете наливается через край
торжествующим небытием. Книги, как всегда, стойки,
важны, феодально строги.
Но и они, то есть строки в них когда-то живых литер, начинают
болезненно сбраживаться серым лишаем смертельного
шёпота.
Не спрашивай о содержимом ящиков и шкафов. Слышишь как эти
два слова зашуршали?
Истинно, истинно говорю я тебе: худшие, чем воры и убийцы, которых ты боишься, грабят твоё имущество и время, когда ты,
оставляешь свою квартиру пустой.

Julian Tuwim

"Puste mieszkanie"
Nigdy nie zostawiaj mieszkania samego. Nie dlatego,
że mogą okraść. Z całkiem innego, mało znanego powodu.
Nic nie opisze stężałej i sztywnej żałoby mieszkania,
kiedy nas nie ma w domu.
Zegar, dyrygent pustki, waha się sześćdziesiąt razy na
minutę, czy rzucić się ze ściany w otchłań znierucho-
miałego czasu, czy wytrwać.
Meble przemilczają najzajadliwsze plotki o nas. Cza-
sem westchną, trzasną i znowu milczenie.
Sądzę, że w czasie naszej nieobecności nie byle kto ko-
rzysta z mieszkania jako z garsoniery.Wierz mi, że się
tam odbywają najupiorniejsze orgie nieodbitych w lu-
strze wydarzeń, które, żyjąc i będąc w domu, nazy-
wamy: Nie, Nijakie, Żadne, Nie było.
Czechły i pokrowce latają jak na seansie. W najlepszym
razie są na odlocie. Szkła w kredensie przelewają się po
brzegi tryumfującą nicością. Książki, jak zawsze, sztor-
cem; ważne, ściśle feudalne.
Ale i one, tj. linijki żywych niegdyś czcionek, zaczy-
nają chorowicie fermentować szarym liszajem śmiertel-
nego szeptu.
Nie pytaj o zawartość szuflad i szaf. Słyszysz, jak te
dwa słowa zaszumiały?
Zaprawdę, zapradę powiadam ci: gorsi złodzieje
i niszczyciele plądrują mienie twoje i godziny, niż ci,
których się obawiasz, zostawiając puste mieszkanie.