lebo35 Лев Бондаревский (lebo35) wrote,
lebo35 Лев Бондаревский
lebo35

Кшиштоф Камиль Бачиньски. Легенда.

Каравеллы вздутые с мотыльковыми парусами
в ароматах имбирных перечных и коричных
проплывают под тропическими небесами,
где дельфины похожи на лир античных.
Зачем на корме их герои
стоят из живого злата
в песнях , как скрипки, стройных,
с пушистым кошачьим взглядом?
И так же всегда далёки,
хоть можно достать рукою,
маленькие архипелаги
счастия и покоя.
Там как улыбка остров,
по джунглям тигриным в травах
гуляют страусы пёстрые,
черепаховые жирафы.
Розов гамак пляжа,
конь пролетает красный,
из джунглей следит за пейзажем
страх индусский напрасный.
Кто этот пейзаж построил
на гибкой тени мыслей,
ветра трубою выдул,
щеки кругля как вишни,
тропики эти , горящие
золото-красным адом,
крошечные архипелаги,
что всегда далеко и рядом?
Звёзды стреляли над
морем салютом славы,
падали луны до дна
серебряного расплава.
Рыбы крылатые пели
прозрачно – стеклянные песни,
когда в наступившее утро
корабль уплывал чудесный.
Вот легенда мечтаний
смешных птиц из снов.
Но моряки ночами
выходят на дивный лов :
смотреть на небо печали
над древом облетевшим историй-
там трупы героев в молчанье
застыли в звёздном просторе.
А в гамаке пляжном
качают медные девы
тех моряков отважных
памятные напевы .

21.02.41.

Legenda



Wydęte karawele o żaglach z czerwonych motyli,
pachnące cynamonem, pieprzem i imbirem,
upływają po morzach mosiężnych, a w tyle
delfiny ciągną — jak antyczne liry.
Jacyż na rufach zdobywcy
odlani z płynnego złota
w pieśniach wysmukłych jak skrzypce,
z puszystym wejrzeniem kota?
A zawsze tak samo daleko
dzwonią na widnokręgu
maleńkie archipelagi,
które dosięgnąć ręką.
Tam w wyspach małych jak uśmiech
przez dżungle tygrysiej trawy
wędrują złote strusie
i szylkretowe żyrafy.
W różowym hamaku wybrzeża
koń purpurowy gna,
a z dziupli zagląda w pejzaż
maleńki induski strach.
Kto ten krajobraz zbudował
na wiotkim cieniu zamyśleń,
nad trąbką wiatru wydymał
policzki wezbrane jak wiśnie?
Oto zwrotniki płonące
jak złoto-czerwone piekło.
Maleńkie archipelagi
zawsze tak samo daleko.
Strzelały race gwiazd
w przestrzeń wydętą i ślepą,
spadały księżyce na płask
do dna stopionego w srebro.
Śpiewały ryby skrzydlate
pieśni przejrzyste i szklane,
kiedy w wyblakłe rano
okręt upływał nad światem.
Oto legenda marzeń,
śmiesznych ptaków ze snów.
Nocą to tylko żeglarze
płyną na dziwny łów:
Patrzeć, patrzeć na niebo smutku
nad drzewo odarte historii.
Tam białe trupy zdobywców —
— herosów zastygłych w Orion.
Tam tylko w hamaku plaży
dziewczynki z miedzi kołyszą
pieśni zgubionych żeglarzy
zarosłych czasem i ciszą.

21 II 41 r.
Tags: Переводы.
Subscribe

  • Post a new comment

    Error

    Anonymous comments are disabled in this journal

    default userpic

    Your IP address will be recorded 

  • 0 comments